Można kochać i tracić, ale kochać i bić?

 Tak naprawdę, to sama nie wiedziała  po co idzie do tego sądu.  Dostała powiadomienie, że dziś będzie zeznawał  jej mąż  ( jeszcze jej mąż ) i ona może być  przy przesłuchaniu obecna, jeżeli tylko chce. Czy chciała? Chyba tego do końca nie była pewna, ale z drugiej strony, coś ją tam ciągnęło.  Od ponad roku  próbuje się z nim rozwieść. Nie stawiał się na żadną rozprawę, już myślała, że dostanie rozwód bez jego zgody, a tu, proszę, odnalazł się i chce zeznawać.    Co teraz wymyślił ?

  Spotkała go na korytarzu, przed salą przesłuchań. Szary, z lekkim odorem wczorajszego dnia, jakby starszy o kilka lat i tylko ten szyderczy uśmieszek i  paraliżujące spojrzenie.  Zawsze się go bała.  Minuty ciszy  wydawały się wiecznością. Przez moment pomyślała nawet, by uciec, tylko jakoś dziwnie, nie mogła się ruszyć.  

Wreszcie wielkie drzwi się otworzyły i poproszono ich do środka. On, jako powód, ona jako słuchacz- obserwator. Przysiadła na krześle stojącym pod ścianą. Dobrze jej tam było. W zasadzie, to nawet nie słyszała  dokładnie  co mówił.  Coś tłumaczył, pokazywał jakieś zaświadczenia, znowu tłumaczył; o pieniądzach, o tym , że nie jest alkoholikiem, że tylko czasem pije, tyle co wszyscy,  że kocha dzieci, że ją też nawet kocha i, że nie zgadza się na żaden rozwód. Słuchała i nie mogła uwierzyć w te perfidne brednie.  Co teraz?  Co dalej? Myśli kłębiły się w jej  głowie. Czy już nigdy nie uwolni się od męża tyrana? W pewnym momencie  przerwała  pani prokurator słowami ;  - Proszę pana, może dość już tych bajek  . W dokumentach, jakie przesłano nam z sądu w ….  widnieje, że miał  pan sprawę o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad rodziną, że groził  żonie  pozbawieniem jej życia, że do wszystkiego się pan przyznał i ma wyrok skazujący . Co  teraz, też pan  powie, że kocha, że to wszystko z miłości?.Zatem pytam jeszcze raz, czy zgadza się  pan na rozwiązanie małżeństwa poprzez rozwód?  Chwila milczenia, a potem jego cicho wybąkane TAK , które ona usłyszała, jak bicie najgłośniejszego dzwonu.

  Wyszli z sądu. ON  nerwowo odpalił papierosa, a ONA  jak najszybciej  chciała odejść, uciec. Na koniec usłyszała jeszcze tylko – Jesteś wolna ty ….

  Tak, jest wolna, ale czy do końca szczęśliwa, czy da radę?  Tyle pytań i jeszcze te słowa, że on ją kocha i , że jak bił , to tylko z miłości. Jakiej miłości? 

 

Informacje o alik

Warto odbić się od dna, by znowu poczuć smak szczęścia, by cieszyć się życiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii takie życie... i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

54 odpowiedzi na „Można kochać i tracić, ale kochać i bić?

  1. Zgaga pisze:

    Najważniejsze, że wolna! Od bydlaka…

  2. ~junak4 pisze:

    Co można teraz zrobić? Drugi raz już do tak brudnej wody nie wchodzić, a może lepiej żyć już samemu…

  3. ~Andrzej pisze:

    … alkohol robi takie spustoszenie w ludzkich umysłach … to nie do wyobrażenia … dobrze, że nastał spokój …

  4. ~tatul pisze:

    A jak oni i tysiace im podobnych się dobierali?
    „M” jak MIŁOŚĆ” , czy „O – jak odpowiedzialność”.
    Młodzi przekładają argumenty poszeptywane przez serce ponad te podpowiadane przez rozum. Są zatem na dobrej drodze do realizacji scenariusza jaki tu zakreślono
    Nie oceniając nikogo trzeba się jednak zastanowić dlaczego co trzecie małżeństwo się rozpada, a coraz więcej związków nie jest formalizowanych.

    • ~alik pisze:

      – no cóż… jak się dobierali?… pewnie z wielkiej miłości ten związek, tylko taką definicję różnie ludzie interpretują… dla jednych to zaślepione zauroczenie ciałem, dla innych to poszanowanie drugiej osoby.. co tu stanowiło większą wartość… trzeba by zapytać zainteresowanych… a może lepiej już nie pytać, nie rozdrapywać…
      – związki nieformalne… no cóż, jestem przeciw, ale … rozważając ten konkretny przypadek , gdyby właśnie żyli w takim związku, spakowała by pewnie dużo wcześniej swoje walizki i wróciła do siebie , nie byłoby tyle bólu i łez…
      – pozdrawiam…

  5. roman pisze:

    Najgorsze, że opisywana przez Ciebie sytuacja zdarza się nie tak rzadko.

    • ~alik pisze:

      – no i chyba jednak zbyt mało o tym się mówi… niby problem jest, ale przecież kiedyś też był i ludzie żyli… więc przechodzimy do porządku dziennego , nie wiedząc , albo nie chcąc wiedzieć….

  6. ~korek115 pisze:

    To są wielkie, ludzkie tragedie! Alkohol sieje spustoszenie w umysłach pijących. Który się przyzna, że nim jest?? I on tylko ma rację! Ile musi przecierpieć rodzina takiego bydlaka!A jeszcze ludzie wina obarczają przeważnie kobietę, że to przez nią!!!
    Trzeba tez odwagi, i wiele wysiłku,żeby wziąć rozwód. Potem też nie jest łatwo, ale na pewno lepiej…

    • ~alik pisze:

      – chyba najgorzej to się odważyć i zrobić ten pierwszy krok, ale dziewczyna ma to już za sobą, myślę , że teraz już jej zakręty życiowe zaczną się prostować…
      – pozdrawiam… :)

  7. ~Anzai pisze:

    Niewiele można dodać ponad to napisał „tatul”, bo faktycznie problem nr 1 to kwestia „dobierania się”. Z praktyki sądowej znam takie małżeństwa w których „on” jako agresywny pijak, jest do zaakceptowania, jeżeli tylko systematycznie przynosi do domu kasę i alkohol. Ale są też i małżeństwa DOKŁADNIE odwrotne, gdzie to ona pije i bije (tak!). Świat się zmienia, a my stoimy w miejscu?

    • ~alik pisze:

      – to , że kobiety piją , to wiem, to , że szybciej od mężczyzn wpadają w nałóg, to też wiem ( czytałam), ale, że biją…. jeszcze nie spotkałam się z takim przypadkiem i nie znam osobiście takiej kobiety, która by dała radę dorosłemu zdrowemu mężczyźnie… nie znam, nie znaczy , że ich nie ma w ogóle , skoro opierasz to na swojej praktyce sądowej… no to świat się naprawdę zmienia…
      – pozdrawiam serdecznie i dzięki, że znalazłeś chwilkę, by i do mnie zajrzeć…

  8. ~Maks pisze:

    Dobrze, że coraz więcej osób stosuje świadomą antykoncepcję, dobrze, że coraz więcej osób mieszka ze sobą bez ślubu.
    Dawniej było tak, że mąż pił i bił, ale rozwód to była zbrodnia i grzech, i trzeba było cierpieć w imię Boże.
    Na szczęście ludzie są coraz bardziej świadomi. I małżeństwa są zawierane w coraz późniejszym wieku.
    Pozdrawiam:)

    • ~alik pisze:

      – kiedyś słyszałam z ust starszej kobiety takie stwierdzenie… , ,, mój stary pił i bił, ojciec starego też, to przecież normalne , że i syn musi się na kimś wyładować ” …. tylko powiedz mi dlaczego to żona i dzieci, a nie na przykład ciężka praca….. no a co, gdy jego dzieci też będą pić i bić?.. czy to patologia?.. pewnie tak, co za tym idzie i bieda , ale jak nazwać takie zachowanie w dobrze sytuowanej rodzinie?… i czy to w ogóle jakoś się nazywa… /// sorry , że tak u Ciebie, ale orientuję się w jakiej instytucji pracujesz…. //

      • ~Maks pisze:

        Na podstawie mojej pracy i różnych obserwacji, mogę powiedzieć taką smutną prawdę, że ludzie robią tyle, na ile pozwalają im inni..
        Jeśli facet bije swoją żonę i dzieci, a widzi, że ani policja, ani sąd, ani pomoc społeczna, ani straż miejska, nie mogą mu nic zrobić, to robi to dalej.
        A przemoc dotyka wszystkich. Pamiętam sytuację, gdy profesor uniwersytecki bił swoją żonę – lekarza psychiatrę. Kasy mieli jak lodu, prestiż zawodowy tak samo..

  9. anetaluksik pisze:

    czy taki koniec to pewnego rodzaju happy end ? nie wiem, ale wiem, że jest wielekobiet, które żyją z własnymi oprawcami bo nie mają odwagi odejść, bo godzą się na picie i bicie żeby rodziny nie rozbić, bo boją się, że nie poradzą sobie same…nikt za nich tej decyzji podjąć nie może

    • ~alik pisze:

      – kobiecie zastraszanej, nie jest łatwo podjąć jakąkolwiek samodzielną decyzję, a co mówić o odejściu i rozwodzie… wręcz jest to niemożliwe, chyba , że zdarzy się coś, lub znajdzie ktoś , kto uchyli furtkę i pokaże , że gdzieś jest inny normalny świat…. no i oczywiście będzie wspierał, bo w tym przypadku , takim pozytywnym drogowskazem okazało się dorosłe już dziecko….
      – pozdrawiam i dzięki za wizytę na moim skromniutkim blogu… :)

  10. Stokrotka pisze:

    Straszne są takie przypadki. Brak słów ….
    A kobieta w takiej sytuacji zawsze jest przegrana, nawet jak już się uwolni od takiego męża. Bo rana jaka jej zostaje jest bardzo trudna do zagojenia.

    • ~alik pisze:

      — właśnie, ta rana… może i się zabliźni, ale pewnie już ni zagoi… i pewnie jeszcze nie raz będzie krwawić….
      – dziękuję i pozdrawiam…

  11. ~Michał pisze:

    Witaj Alinko!
    I bardzo dobrze, ze się rozwiodła z draniem. Wiem z doświadczenia zawodowego, że sobie bez niego da radą. Wiele takich kobiet znam, które po rozwodzie rozkwitły.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    • ~alik pisze:

      – witaj….. zawsze Cię miło widzieć w moich progach …
      - – właśnie czytałam o Twoich doświadczeniach zawodowych na innym profilu ( przyznam, że zaskoczyłeś mnie swoją pracą )… czyli temat znasz , tak od środka… dzięki….

  12. ~azalia pisze:

    Aliczko, najpierw to moje gratulacje z okazji roczku. Ależ to szybko zleciało.
    A w omawianej sprawie już inni dużo napisali, ja tylko dodam, że nie warto analizować przeszłości. Skoro coś się zakończyło z dobrym skutkiem dla kobiety, to znaczy, że tak miało być. Trzeba postawić kropkę i układać życie po swojemu, na własny rachunek. Wiem, że gdzieś w środku jest żal, niedosyt, że są wątpliwości czy można było inaczej, czy czegoś nie zaniedbałam, ale nie ma sensu tego roztrząsać. Przeszłość zamknąć i żyć dniem dzisiejszym z nadzieją na jutro. Tyle jeszcze pięknych chwil przed… tą kobietą. Może znajdzie prawdziwą miłość, która zaleczy rany, ukoi ból istnienia. Życzę jej tego.
    Pozdrawiam cieplutko.

    • ~alik pisze:

      – witaj kochana… cieszę się , że znalazłaś chwilkę , by do mnie zajrzeć… tak, to już rok minął, tyle ze mną wytrzymałaś ;) … czasem miałyśmy odmienne zdanie, ale wiele rzeczy też nas łączy…. ogólnie chyba nie jest źle…
      – co do tematu… czy ułoży sobie życie?… trudno zaufać ponownie, ale podobno na miłość nie ma lekarstwa , jeżeli przyjdzie… jeszcze tyle życia przed nią… czas pokaże…
      - pozdrawiam :)

  13. ~3xl pisze:

    …grunt, że uwolniła sie od tego boksera…

  14. ~Pani S. pisze:

    Z jakiej miłości? Z chorej miłości, a raczej z chorych emocji, które tylko tak nauczył się okazywać. Przemoc odziera ofiarę z godności, więc pewnie sporo lat minie zanim do poczucia wolności dołączy prawdziwe szczęście, ale chyba nie ma wątpliwości, że było warto. Pozdrawiam.

    • ~alik pisze:

      – wątpliwości…. pewnie nie, ale pewnie dużo czasu upłynie zanim ponownie zaufa… o ile w ogóle będzie to możliwe…

  15. anna pisze:

    Niestety sam rozwód nie wymazuje tego, co przyszło przeżyć w patologicznymm małżeństwie. Na to potrzeba sporo czasu.

    • ~alik pisze:

      – czas… tego czasu trzeba dużo, y choć rany zabliźnić, bo wymazać z pamięci się pewnie nie da….
      – pozdrawiam i… jeszcze raz dziękuję… :)

  16. ~uleczka pisze:

    Osobiste przykre wspomnienia utrudniają mi tu cokolwiek napisać. To wszystko jest tak skomplikowane i straszne Aliczku. Nie życzyć nikomu…

    • ~alik pisze:

      – masz zupełnie rację kochana, tak ciężko o tym mówić pisać… gdy ktoś nie miał z tym bezpośrednio do czynienia, chyba mu trudno zrozumieć jaka to tragedia….
      – pozdrawiam ciepluteńko….

  17. ~Antoni Relski pisze:

    Bił i kochał tak po sycylijsku
    Pozdrawiam

  18. ~An-Ula pisze:

    Trudno mi czytać takie wspomnienia. Chociaż minęło 32 lata……

  19. ~nemezis pisze:

    Tak się zbiegło, że o podobnej sprawie napisałam…
    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    • ~alik pisze:

      – tak… sprawa podobna…. czyżby takie obrazy na stałe już wrosły w życie naszego społeczeństwa? … rzeczywistość czasem bywa okrutna…

  20. ~paczucha pisze:

    Da rade, nie ona jedna ma takie doswiadczenie za soba, znam tez podobna historie, ktora dobrze, ze sie skonczyla rozwodem. To poczatek nowego

  21. Mój były też mnie lał i wrzeszczał, że mnie kocha. Widać można w ten sposób okazywać miłość (jeśli się ma coś z głową, oczywiście). Jednak mi się to jakby nie podobało. Rozwód dostałam szybko, jak pokazałam sińce. Dałam radę, ona też da, bo jeszcze może nie wie, jaka jest silna. By przerwać gehennę trzeba siły, potem już będzie tylko lepiej. Wiem z doświadczenia.
    Pozdrawiam serdecznie

  22. ~cynia pisze:

    Nastąpiło typowe nieporozumienie kulturowe: on okazuje „miłość” poprzez bicie (taki zwyczaj wyniesiony z domu), ona nie odeszła, gdy pierwszy raz przylał, więc pomyślał, że się rozumieją i że taki proces biegania, krzyków, przepraszania i bicia, który zna jako normę z domu jest czymś na co ona się godzi. Takie osoby zawsze są zaskoczone, gdy w końcu ta druga strona doprowadza do rozwodu, bo np. zgłaszanie się na policję, łkanie i potem kary to jest element normy, natomiast rozwód nie jest. Mówiąc krótko: jak ktoś raz uderzy, w tył zwrot i wiać, można nawet zostawić ubrania. Bo że coś się zmieni, to mrzonki. Każdy krzywdziciel szuka kogoś kto będzie odgrywał rolę ofiary, a to kiepska rola, nie opłaca się, nawet gdy myślisz, że wyjście za mąż to jak złapanie pana boga za nogi.

    • ~alik pisze:

      – witam, w moich skromnych progach…. masz rację , gdy raz się pozwoli, to tak jakby się pozwalało na stałe, ale czasem trudno zdobyć się na odwagę , by zrobić pierwszy krok do odwrotu, no właściwie, do nowego życia.
      – pozdrawiam.

  23. ~parafka pisze:

    Psychopaci tak mają, są doskonałymi manipulatorami, perfekcyjnie potrafią się wybielić, sprawiać wrażenie troski, opieki i miłości. Tylko wprawne oko pozna, że ta miłość jest patologiczna. Każda zmiana w życiu, a tak poważna jak rozwód w szczególności, budzi lęk, niepewność, nawet strach. Ale nie ma co się bać. Bez tyrana może będzie skromniej, ale za to… godniej.

    • ~alik pisze:

      – masz rację… na co dzień to prawie idealny gość… miły zadbany, dla ludzi uczynny…. w domu wszystko , samo zło… ale …. najtrudniej się odważyć i powiedzieć NIE.. teraz , to już pewnie będzie z górki… warto, za cenę spokoju i zdrowia…
      :)

  24. ~basia pisze:

    Mnie mówią, że wyglądam młodziej, lepiej. I faktycznie świetnie się czuję. Tajemnica polega na tym, że Odżywiam się zdrowo , jem owoce i warzywa, jem regularnie, zaczynam też od zdrowego śniadania co jest najważniejsze w tym wszystkim(zdrowesniadanie.info/gberes ; idealnafigura.com/gberes).Zdrowie jest tylko jedno, warto o niego zadbać!

  25. ~Jarema pisze:

    Zastanawiam się czasami skąd tumult takich opinii. Historia prawdziwa, z takiego założenia wychodzę. Nie neguję. I kiedyś trafiłem na pewien trop, to kobiety zdominowały fora społecznościowe, portale, zalały swoimi wypocinami każdy zakątek internetu. Wystarczy rzucić okiem na płeć blogów. Twórczość tych Pań polega na wzmacnianiu i szerzeniu stereotypów, wbrew temu co dyktuje rozsądek. Rzeczywistość jest inna. Bolesna….. bo prawdziwa. Nie będę opisywał mojego związku z kobietą, tego upadku człowieczeństwa, wystarczą relacje wielu znajomych o ich doświadczeniach. Dziwi mnie, że publikuje się tak oderwane od realiów, stronnicze gnioty.

  26. ~PRZEDiPO pisze:

    Mój mąż pchnął mnie na ścianę tylko raz. Pomyślałam, że to o jeden raz za dużo i złożyłam papiery o rozwód. Po prostu bałam się tego co może nastąpić następnym razem, tym bardziej, że pił coraz więcej.

    http://przedipo.blog.onet.pl/

  27. ~beata pisze:

    nieraz byłam bita upokarzana słownie i trwam w tym bo nie mam gdzie odejść i nie wiem gdzie szukać pomocy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>