Gdy przyjaźń umiera…

Kilka minut przed  północą zadzwonił telefon,  wyświetlił się  nieznany mi numer. Odebrałam. Okazało się, że to tylko pomyłka. Do dziś nie wiem, dlaczego nie skasowałam tego numeru, chyba przez moje bałaganiarstwo, ktoś po drugiej stronie też nie skasował mojego. Po kilku dniach pojawił się  sms  z pozdrowieniami i przeprosinami. Ot, taka niewinna zaczepka.  Moja babska ciekawość wzięła górę i tak to się zaczęło.  Na początku tylko  sms-y, potem rozmowy, takie zwyczajne, o wszystkim i o niczym. Mijały dni, miesiące, nasza znajomość przerodziła się w taką  fajną kumpelowską  przyjaźń.  Moje duże problemy życiowe, dzielone z kumplem, stawały się mniejszymi. Był pierwszą osobą, która dowiedziała się, że mam nowotwór. Jakoś łatwiej było wziąć telefon i napisać, potem dopiero stanąć  w domu, przed dziećmi i zakomunikować  taką straszną nowinę. Wspierał, tłumaczył, pocieszał. Razem to przechodziliśmy , choć dzieliła nas spora odległość. Udało się, chyba z tego wyszłam. To było jakieś osiem lat temu. Nasza przyjaźń trwa nadal, choć kontakty nieco się rozluźniły. Przez ten czas w jego życiu, jak i w moim, wiele się zmieniało. Dzieci zakładały swoje rodziny, rodziły się wnuki. Nie było już długich rozmów, tylko  pozdrowienia, czasem jakieś luźne pogawędki. Żartowaliśmy, że z nami to tak jak ze starym małżeństwem,  czym większy staż, tym mniej  kontaktu.  Obiecaliśmy sobie, że nigdy się nie spotkamy, by nie być zbyt rozczarowanym, z resztą , każdy przecież miał swoją rodzinę.

 Wiosną , tego roku, okazało się , że  on ma strasznego złośliwca na płucach. Bardzo szybko się rozwijał. Badania, operacje, jedna, potem druga. Chemioterapia. Zawsze powtarzał, że  jest uparty i silny i nigdy się nie podda. Szybko wrócił do pracy, zbyt szybko.

 Od dwóch tygodni znów jest w szpitalu. Już wie, że nie ma dla niego ratunku. Teraz jest walka o każdy nowy tydzień, każdy dzień. Były chwile takie gorsze, już się pożegnaliśmy. ciągle słyszę jego słowa, bym pamiętała o sobie, bo dzieci, bo życie wcale nie jest takie złe, tylko niektórzy mają pecha. 

Mówią, że trzeba wierzyć, że póki serce bije, trzeba mieć nadzieję, bo przecież nadzieja umiera ostatnia.

 

Informacje o alik

Warto odbić się od dna, by znowu poczuć smak szczęścia, by cieszyć się życiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii moje JA i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

50 odpowiedzi na „Gdy przyjaźń umiera…

  1. nemezis pisze:

    I ja miałam takiego przyjaciela.
    A potem jego życie drastycznie się zmieniło – poważny wypadek, który totalnie go odmienił. Jesteśmy tym, czym jest nasz mózg. Jego zupełnie się zmienił. Bardzo trudno jest mi się z tym pogodzić….
    Przykro mi z powodu Twego przyjaciela :(

    • ~alik pisze:

      –w zasadzie to nie wiem , co napisać?… zastanawiam się … wirtualna przyjaźń, gdyby taka bliższa i ta bezradność..

  2. ~paczucha pisze:

    Witaj Alino, martwilam sie, ze Ciebie nie ma tak dlugo. Teraz rozumiem, iz zmartwienie i troska zajely ci duzo czasu. Paskudny, wszedobylski rak.

  3. ~An-Ula pisze:

    Bardzo mi przykro….
    Coraz częstszym intruzem jest nowotwór. Sama pożegnałam już parę bliskich osób.
    W październiku odszedł mój wieloletni partner życiowy. Pokonał Go rak. To bardzo trudne.
    Pozdrawiam Aliczko :)

  4. ~korek115 pisze:

    Witaj, Alinko! Pozdrawiam Cię serdecznie.Też się zastanawiałam, dlaczego nie pisałaś… ech, smutne to…że przyjaciel jest chory

    • ~alik pisze:

      – smutne, bo to nie ma różnicy , czy to prawdziwa przyjaźń, czy wirtualna… czasem nawet ta druga bywa trwalsza…
      :)

  5. ~Pani S. pisze:

    A mnie urzekła niezwykła historia Waszej przyjaźni. Piękna.

    • ~alik pisze:

      – to taka prosta, prawdziwa i sprawdzona przyjaźń, bez żadnych zobowiązań… nic wielkiego , a jednak….
      :)

  6. ~Antoneta pisze:

    Teraz rozumiem Twoje milczenie……… ale czasami lepiej się wygadać….. przytulam Cię mocno :)

    • ~alik pisze:

      - właśnie, jest coś takiego w człowieku, gdzieś wewnątrz, coś co trzeba wyrzucić z siebie, uwolnić, wygadać… dlatego jest ten blog, bo ja czasem naprawdę muszę i wtedy lżej… i przytulić ma kto… dobrze, że Was mam…
      :)

  7. ~Andrzej pisze:

    Nie wszystko stracone, miej nadzieję. Są przypadki nagłego odwrotu choroby.
    A na tą sytuację pozostawiam stosowny cytat : „Żad­na noc nie może być aż tak czar­na, żeby nig­dzie nie można było od­szu­kać choć jed­nej gwiaz­dy. Pus­ty­nia też nie może być aż tak bez­nadziej­na, żeby nie można było od­kryć oazy. Pogódź się z życiem, ta­kim ja­kie ono jest. Zaw­sze gdzieś cze­ka ja­kaś mała ra­dość. Is­tnieją kwiaty, które kwitną na­wet w zimie.” … Phil Bosmans …

    • ~alik pisze:

      – piękny cytat wybrałeś Andrzeju, oj piękny, tylko…. myślisz, że są kwiaty, które kwitną na śniegu… ? … ale dzięki
      :)

  8. Strasznie mi przykro…
    Takie przyjaźnie bywają bardzo cenne, choć tylko wirtualne. Mam nadzieję, że może jednak wszystko będzie dobrze.
    Trzymajcie się i Ty i Twój przyjaciel. Myślami jestem z Wami…

  9. ~tatul pisze:

    Podzielam opine zawarte w większośći wypowiedzi. Przyjaźń istnieje, chociaż tak różni się od powszechnego stereotypu. Odległość dzisiaj już znacznie mniej znaczy. W chorobie, w okresach pomyślności wspieraliście się i każdy znajdował w tym swoje wartości. Teraz, tym bardziej trzeba wspierać przyjaciela, aby budować i podtrzymywać w nim pozytywne podejście do toczonej z chorobą walki.
    Bądź dobrej myśli…

  10. Stokrotka pisze:

    Aliczku, – 7 lat temu moja najbliższa koleżanka już się ze mną żegnała. Ale pokonała tę chorobę i nadal się spotykamy….
    Bądż dobrej myśli, przecież Twoja przyjażń nie może odejść.
    Przytulam Cię do siebie serdecznie.

  11. ~Kormoran pisze:

    Taka przyjazn nie umiera. Strzepki rozmow, rady, smiech… zawsze zostana i beda wracac w pamieci. Zreszta nigdy nie wiadomo co tam komu w niebie zapisano.Nic nie jest jeszcze stracone.

    • ~alik pisze:

      – podobno tak jest… póki ktoś żyje w naszej pamięci, to tak jak gdyby żył gdzieś obok nas…
      – witam w swoich skromnych progach, zapraszam częściej, może i tematy będą bardziej optymistyczne, no ale póki co… jest jak jest…

  12. ~uleczka pisze:

    Skoro to dziś dzień przytulania to ja wirtualnie sie przytulam bardzo serdecznie ,bo przecież i my tylko wirtualnie się znamy, a każdy kto taką wirtualna przyjaźń docenia wie ile bólu jest w nas kiedy zaczyna się coś niedobrego dziać z naszym wirtualnym przyjacielem a pomóc nie potrafimy. cierpimy więc razem z nim i jesteśmy w tym tacy samotni i bezsilni. Uściski serdeczne-;)).

    • alik pisze:

      – za przytulenie, dziękuję i ja bym się chętnie przytuliła do Ciebie, tak naprawdę , tylko pewnie bym się wtedy poryczała… tyle ciepełka od Ciebie bije… no , a przecież jesteś tą wirtualną chrzestną tego mojego bloga… byłaś przecież jedną z pierwszych osób, które namawiały mnie do pisania… -
      - przytulam się do Ciebie , choćby wirtualnie…

  13. ~Livia pisze:

    Nawet śmierć jest zbyt błachym powodem aby przestać kochać jak pisal ks Twardowki. Nawet przyjaźń nie umiera ona na zawsze zostaje.Zostają w pamięci słowa, rady, wspólny śmiech. Dzisiaj medycyna poszla z postępem więc pewnie nic nie jest jeszcze stracone. Nadzieję trzeba mieć do końca…

    • alik pisze:

      – tylko nadzieja pozostała… dziękuję za piękny komentarz,
      – witam a blogu… tu raczej szara rzeczywistość, troszeńkę inny świat , niż barwna poezja… pozdrawiam i zapraszam… zaglądaj, kiedy tylko masz ochotę….

  14. ~Ciekawa pisze:

    przepiękna historia wspaniałej przyjaźni…
    oby tylko trwała jak najdłużej

  15. ~Antoni Relski pisze:

    Zycie jest nieprzywidywalne.
    Pozdrawiam

  16. ~junak4 pisze:

    Nadzieja nie umiera, tylko, że ten życiowy zegar tak uporczywie tyka…

  17. ~ula pisze:

    Piękna przyjaźń jaką może dać świat wirtualny.Górę na pewno w tym przypadku bierze wyobraźnia, jak podczas czytania książki. Dopiero po obejrzeniu filmu dostrzegamy, że ktoś inny widzi tę fabułę inaczej.My jednak wolimy swoją wizję.
    Piękna przyjaźń i bardzo nam potrzebna.Tak bardzo chcemy, żeby ktoś nas wysłuchał, doradził, współczuł, rozumiał i taka przyjaźń może spełnić te wszystkie warunki.
    I dlaczego? Często zadaję sobie takie pytanie.Dlaczego tyle nieszczęść, tyle zła, tyle przykrości jest na tym Padole. Chciałabym Ci życzyć, by tym razem choroba została przezwyciężona, ale czy życzenia się spełniają?Czy od życzeń coś zależy?Pozdrawiam.Ula

    • ~alik pisze:

      – cóż… mogę tylko podziękować za piękny i taki prawdziwie szczery komentarz…
      – pozdrawiam i… jeszcze raz… dziękuję..

  18. roman pisze:

    Jak dobrze mieć takiego przyjaciela, dużo zdrowia życzę i pozdrawiam.

    • ~alik pisze:

      – oj , żeby te Twoje życzenia choć odrobinę się spełniły, bo jak na razie wszystko idzie w przeciwnym kierunku….
      – pozdrawiam i dzięki….

  19. ~Anzai pisze:

    Najpiękniejsza jest przyjaźń bezinteresowna. No cóż, smutno mi się zrobiło i nie wiem co napisać … :(
    Andrzej Rawicz (Anzai)

    • ~alik pisze:

      – może trudno w to uwierzyć, ale taka przyjaźń jeszcze istnieje… taka bezinteresowna i oby jak najdłużej, powiem, że każdy dzień , bez wiadomości napawa lękiem…
      Pozdrawiam Andrzeju…

  20. ~Maks pisze:

    Strasznie to smutne:(
    Pomimo tego, że stan Twojego przyjaciela jest beznadziejny, to jednak życzę mu, żeby udało się z tego wyjść..
    A co do samej przyjaźni, to fajnie, że udało się Wam spotkać (chociaż tylko wirtualnie) i że byliście dla siebie nawzajem wsparciem w trudnych momentach.
    Pozdrawiam:)

    • ~alik pisze:

      – witaj Maks… widzisz, nie każda przyjaźń wirtualna kończy się tak samo… choć jakby się przyjrzeć to niby podobnie, a jednak zupełnie inaczej… chyba już wiem co wtedy czułeś , jak przeżywałeś…
      – pozdrawiam i więcej wiary, nie każda wirtualna przyjaźń jest kłamstwem…

  21. ~grafitowy pisze:

    To naprawdę wzruszające. Podziwiam ludzi, którzy w takich trudnych chwilach potrafią myśleć jeszcze o innych. Ile w nich musi być siły.

    • ~alik pisze:

      – witaj.. oj dużo wody upłynęło od Twojej ostatniej wizyty na moim logu… miło, że zajrzałeś… .. a co do tej przyjaźni, wiesz my chyba jesteśmy jeszcze z tego innego pokolenia, nie to co WY młodzi…
      – pozdrawiam…

  22. ~Ula pisze:

    Nawet nie wiem jak trafiłam Alu na Twój blog.
    Ta historia o przyjaźni jest mi taka bliska, ponieważ tak niedawno pożegnałam moją najbliższą Przyjaciółkę – Siostrzyczkę. Ona po kilku latach przegrała walkę z rakiem.
    Z zapartym tchem czytałam o Twojej wirtualnej przyjaźni. Rozumiem ją i jestem z Tobą.
    Ludzie zupełnie dla siebie obcy w takich chwilach stają się dla siebie bliscy i to jest piękne.
    Jest mi bardzo ciężko i nie potrafię zapomnieć – byłam przy Niej blisko i miałam taką nadzieję…do końca.
    Nawet teraz, gdy o tym piszę, łzy mi same spływają po policzkach.
    Tak ją bardzo kochałam, a Ona odeszła na zawsze.
    Bądź dobrej nadziei.

    Pozdrawiam

  23. kapitanwien pisze:

    Przyjaźń nie umiera,tak jak nie umarł mój ojciec, moi dziadkowie, moje babcie. Realnie ich nie ma, ale za to nie ma prawie dnia, w którym by się nie pojawiały w mojej pamięci, w moich wspomnieniach zapisanych gdzieś w gmatwaninie moich synaps i neuronów, jak w komputerze, jak w Necie.
    Pozdrawiam
    Ahoj

  24. ~Azalia pisze:

    Witaj, Alu
    Nie wiem co napisać. To wszystko jest takie niespotykane i trudne zarazem. Może stanie się cud i przyjaciel pokona tego drania. Oby. Pozdrawiam serdecznie

  25. ~Talka pisze:

    Alu,
    życzę Ci pogodnych dni, dużo uśmiechu, radości, której nie trzeba odnajdywać i zdrowia dla Ciebie i Twoich bliskich – tych będących blisko i daleko…

    Pozdrawiam,
    Talka.

    PS. Czy szampan dobrze się schłodził?:)

  26. ~Parafka. pisze:

    Wszystkiego najlepszego! :)

  27. Kasia M pisze:

    Alinko, zmagamy się z życiem i takie niepewne są nasze kroki. Taki przyjaciel – nawet nie znany – a jednak łatwiej się otworzyć.
    Wiem jedno – uczucia jakie mamy w sercu idą za nami w świat, gdzie wszystkie zmagania człowiecze podobnie bolą.
    POZDRAWIAM ALINKO :) – KIEDY DOTYK POEZJI, CZY SZTUKI JEST WYRAŹNY, COŚ POPYCHA NAS W JEGO KIERUNKU.
    I NIE DLA ZASŁUG, CZY CHWAŁY – ALE PODĄŻAMY ŻEBY ZMIENIAĆ ŚWIAT DLA BOGA, UCZĄC SIĘ JEGO MIŁOŚCI.
    PRZYJMIJ MOJE POZDROWIENIE KOCHANA
    PRZYTULAM CIEBIE CIEPLUTKO
    PAMIĘTAM I ŻYCZĘ NAJLEPSZEGO – Z BOGIEM

    -OBSZARY SZCZĘŚCIA-

    Wyrażam myśli
    kwitnie aromat zachwytu
    radość z małych rzeczy.

    Szukam chwil radości
    układam uśmiechy
    codzienność budzi refleksje.

    Odnaleźć rajską senność
    pieszczotę w barwach nieba
    pociechą serce ucieszyć.

    Gorące, szybkie spojrzenie
    w ramionach tchnienie wiatru
    odrobina wiary i uczuć.

    Tak wznosi się wieczna dusza
    piaskiem sypane ścieżki
    ulotne, ale w smaku miłości.

    DO USŁYSZENIA :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>