Zaufanie jest jak kartka papieru, raz zgniecione, już nigdy nie będzie takie samo…

   Zaufanie, co to takiego? Jakie znaczenie ma to słowo w dzisiejszym pędzącym na oślep (byle do przodu)  świecie. Nie jest łatwo je zdobyć, ale  stracić można w jednym momencie i to bezpowrotnie.

  Wiadomo, że rodzice mają wpływ na to, w jaki sposób  kształtuje się zaufanie u dziecka. Sprzyjają temu oczywiście pozytywne relacje w domu. wpajamy dzieciom, że ludzie , że świat, że to wszystko dobre, że przecież niemożliwe jest życie bez zaufania. Osobiście, wydaje mi się, że fajnie jest, gdy te relacje rodzic dziecko są na stopie przyjacielskiej, aczkolwiek z pewnym poszanowaniem słowa rodzic .  Dziecko  ufa rodzicom, ale czy w równym stopniu może zaufać sąsiadowi, czy może  zaufać, gdy idąc do szkoły, zatrzyma się i zaproponuje podwiezienie niby znajomy kierowca, tu byłabym ostrożna, bo właśnie na takie przypadki są  narażone moje nastoletnie już dzieci.  Tak naprawdę, nie wiadomo, co i jakie zamiary kryją się pod maską takiego, na pozór miło wyglądającego człowieka.  Tu o zaufaniu  nie może być mowy, bo  niejednokrotnie  takie i tym podobnie zdarzenia mogą mieć  tragiczne w skutkach  konsekwencje. Tyle niebezpieczeństw czyha na każdym kroku.

W świecie dorosłych ,  zaufanie  ma trochę inny wymiar, inne barwy.  Razem z szacunkiem,zaufanie  stanowi filar całego związku.  Pęknie jest,  gdy ufamy bezgranicznie, gdy jesteśmy lojalni wobec drugiej osoby , ale  często  pojawia się  w życiu ” zaufanie kontrolowane”, czyli ; ufam ci, ale  sprawdzić lubię. Czy to jeszcze jest zaufanie?  czy już ten podtrzymujący filar z upływem czasu zaczyna się kruszyć? 

  Normalnie zaufać w życiu  komuś może nie jest tak trudno. Trudniej jest, gdy to nasze zaufanie zostało już   kiedyś zawiedzione.   Zaufać ponownie to wielki sprawdzian dla siebie samego.  Umysł ludzki podpowiada; jeśli zaufam i się otworzę  łatwo będzie mnie  zranić, jeśli  nie, będę żył bezpiecznie za grubym murem zwanym samotnością.  Co wybrać,  walka z samym sobą trwa  niejednokrotnie latami.  Pewne jest tylko jedno; łatwiej  stracić zaufanie do kogoś, niż  ponownie zaufać.

 

 

Informacje o alik

Warto odbić się od dna, by znowu poczuć smak szczęścia, by cieszyć się życiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii takie życie... i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

52 odpowiedzi na „Zaufanie jest jak kartka papieru, raz zgniecione, już nigdy nie będzie takie samo…

  1. ~Calluna pisze:

    Musi minąć dużo czasu zanim komuś zaufam, a jak ktoś zawiedzie, to niestety, mogę przebaczyć, ale zaufać powtórnie nigdy. Taka już moja natura. Pozdrawiam

    • ~alik pisze:

      – właśnie, trudno zaufać ponownie, tej samej osobie.. do refleksji na ten temat, zainspirował mnie wczorajszy komentarz mojego znajomego napisany właśnie do cytatu zawartego w tytule wpisu… brzmi to tak
      ” zaufanie jest jak kartka papieru, raz zgniecione już nigdy nie będzie takie samo”-
      i odpowiedź…
      Alinko …a od czego jest technika ?! Kartkę papieru da się tak odnowić, że nie zauważysz krzty zgniecenia. A życie ? Alinko … tyle wspaniałych osób na świecie jest .—
      dopowiem tylko , technika, techniką, ale człowiek ma jeszcze wnętrze…
      - pozdrawiam :)

  2. ~Antoni Relski pisze:

    To poważny problem. Pewien mój były już przyjaciel poddał w wątpliwość moją lojalność . Sposób w jaki to zrobił był koszmarny. Po sprawdzeniu okazało się że cała prawda jest po mojej stronie.
    Powiedziałem wtedy, gdybyś podzielił się ze mną wątpliwościami powiedziałbym – sprawdzaj. O wynik byłem spokojny.
    I to był koniec naszej przyjaźni.

    • ~alik pisze:

      — takie męskie , otwarte i proste podejście do sprawy bardzo mi się podoba, takie bez owijania w bawełnę… // pewnie dlatego, że byłam najmłodsza z rodzeństwa i wychowywana przez trzech braci, popieram szczerość i prostotę //…

  3. ~korek115 pisze:

    Zaufanie jest bardzo ważną emocją dla dziecka i dla każdego człowieka, potrzebną dla zdrowego rozwoju emocjonalnego. Zaufanie, to wiara w człowieka. W bliskiego człowieka, na ktorego można liczyć w życiu. Jeśli spadasz z drabiny, np.- kto wyciagnąłby dłonie, aby cię złapać??? Jeśli jesteś w niebezpieczeństwie- kto ci pomoże?
    Masz do tych ludzi zaufanie.
    Dzieci mają inne spostrzeganie świata, ufają bezgranicznie i bezinteresownie. A my, dorośli?
    Myślę, żw warto zaufać drugiemy człowiekowi. Dzieki temu- zyskujemy też własne człowieczeństwo, przyjeciół i bliskich. Pozdrawiam

    • alik pisze:

      – no tak, zaufanie dziecka jest takie bezgraniczne, bezinteresowne i to jest piękne, choć jak często się okazuje niebezpieczne, no a dorośli?, co z nami, jeżeli stracimy do kogoś zaufanie, czy dajemy drugą szansę ubraną w nadzieję, czy jeszcze trzecią, przyodzianą już chyba tylko w naiwność naszą… według mnie, można wybaczać, ale zaufać ponownie, chyba bym nie mogła, bo byłoby to zaufanie kontrolowane….

      • ~korek115 pisze:

        Każdy z nas popełnia błędy, bo każdy jest grzeszny.
        Ja bym dała szansę. Ja tak mam…

        • ~alik pisze:

          – każdy człowiek jest grzeszny, ale też każdy człowiek jest inny… :)

        • ~A pisze:

          Dałabym szansę przyjacielowi ale nie kandydatowi na ukochanego. Jeśli facet zostawił mnie w środku nocy z torbami w dziczy samą, nie dam mu absolutnie szans- choćby kwiaty mi znosił na kilogramy. Mężczyzna kobiecie może ( kobieta ma czasami lubi dopiec, mały pstryczek w nos za uchybienie czasami się zdaży) ale kobieta mężczyźnie nie powinna.

          • ~alik pisze:

            – powiem krótko…. czasem danie komuś drugiej szansy, jest jak danie mu drugiej kuli, bo nie trafił cię za pierwszym razem…

  4. ~Note Jedrek pisze:

    Nic tu do polemizowania z tekstem, z komentarzami. Wypada się z tym zgodzić. Moje drobne uwagi są takie :
    1. „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”… zależy kto jak na sprawę patrzy; jak mocne są argumenty; czy to zamierzone, czy też zwyczajnie drobnostka-lapsus; jak jesteśmy wrażliwi, drobiazgowi itp.
    2. inaczej to wygląda w związku, inaczej w znajomości, przyjaźni
    3. czy to zaufanie dla nas jest ważne, niezbędne
    4. i inne, które można na własny użytek przytoczyć, choćby osobisty stosunek do drugiej osoby, oczekiwania wobec niej, może ta osoba po prostu kłamie.
    Doświadczyłem wszystkiego. W związku, w znajomościach i przyjaźniach, z kobietami i mężczyznami. Zaufanie to sprawa każdego z nas, każdy jest inny, różne są sprawy, różne warunki itp. Co do zasady to tak, trzeba być ostrożnym, zaś w chwili utraty zaufania być konsekwentnym. Życzę dobrych wyborów i pozdrawiam. :)

    • ~alik pisze:

      – Andrzeju, jak wspomniałam już w komentarzu u Ciebie, lubię te Twoje refleksje, rozważania i staram się z nich wyciągać pewne wnioski , nauki… przedstawiłeś temat bardzo rzeczowo i nie sposób się z tym nie zgodzić, jak również z tym, że to bardzo indywidualna sprawa każdego dorosłego człowieka, począwszy od drobnostek (np. zaufanie do sprzedawcy, który poleca swój produkt) aż do rzeczy najwyższych, do bezgranicznego zaufania w wierze. W tym temacie można by długo jeszcze rozważać, ale przemyślenia co do wiary to bardzo osobisty temat i takim niech pozostanie.
      - zatem ufamy i wierzymy ludziom, dopóki nikt nie wystawi ponownie naszego zaufania na próbę…..
      – dzięki … pozdrawiam…

  5. ~uleczka pisze:

    Tak naprawdę nigdy tak poważnie nad tym się nie zastanawiałam. Ufam ludziom, ale także wiem że w kontaktach z drugim człowiekiem różnie bywa. Owszem i ja się zawiodłam nieraz i nie dwa. najgorsze jest to rozczarowanie. Samo życie Aliczku.Pozdrawiam serdecznie-;))

    • ~alik pisze:

      – każde takie rozczarowanie niesie za sobą zwątpienie i ból odczuwalny co prawda w różny sposób, ale zawsze… to nasze ludzkie życie potrafi czasem być brutalne, ale przecież bywa i tak, że w pewnych przypadkach ufamy bezgranicznie i to jest piękne…
      :)

  6. ~tatul pisze:

    Zaufanie – to przekonanie, że druga strona jest uczciwa wobec nas w swoich zamiarach i działaniach -NN

    Nic bardziej nie wzmacnia człowieka niż okazane mu zaufanie – Adolf Harnack

    Zaufanie jest czymś tak pięknym, że nawet największy oszust odczuwa pewien szacunek do tego, kto go nim obdarza – NN

    Nie wierz temu, kto ufa wszystkim – Karlos Ruiz Zafon

    „Po co ci ten rewolwer? – spytał.- Abym mógł ufać ludziom . Paulo Coelho „Alchemik”

    „Stanę się zgorzkniały i stracę zaufanie do ludzi, bo zawiódł mnie jeden człowiek… Paulo Coelho Alchemik

    Sporo mam podobnych sentencji na ten kontrowersyjny jednak temat.
    Proponuję przyjęcie zasady jak w ruchu drogowym. Zasady OGRANICZONEGO ZAUFANIA. Tak będzie bezpieczniej dla obu stron

    • ~alik pisze:

      – rzeczywiście sporo tych sentencji, ja wybrałam tylko jedną jako tytuł mojego wpisu, bo widzisz, wszystkie proste w rozumieniu i wszystkie prawdziwe, jednak nie wszystkie do zastosowania w codziennym życiu… a zasada ograniczonego zaufania, no może i dobre pośród znajomych, towarzysko, no ale czy np. w biznesie, no a w rodzinie?

      • ~tatul pisze:

        Absolutnie wszędzie i wobec wszystkich. Oczywiste jest, że na prawach wzajemności.
        Strzeżonego…

        • ~alik pisze:

          – no to chyba czytasz w moich myślach, bo właśnie na taką odpowiedź liczyłam, dokładniej o to prawo wzajemności..
          – pozdrawiam …:)

          ps. chyba odrobinkę zaczynam zazdrościć Twoim uczniom takiego „belfra”, no ale przecież i tu mogę się sporo nauczyć.

  7. ~Stokrotka pisze:

    Karol Bunsch powiedział;
    „Łatwiej odbudować zburzone miasto niż zburzone zaufanie”
    Pozdrawiam Aliczku:-)

    • ~alik pisze:

      – jeszcze jedna trafna myśl… tyle tych sentencji, ale wszystkie chyba dążą do jednego…. odbudować trudno, wręcz niemożliwe…

  8. ~Ultra pisze:

    Z reguły ufam ludziom. Jeśli ktoś zawiedzie, skreślam bezapelacyjnie. A przyjaciół mam tych samych od lat. Słoneczne pozdrowienia.

  9. ~rogatywilk pisze:

    Witam serdecznie Alinko …. jaka u Ciebie na zdjęciu już piękna wiosna… jakże miły widok.
    Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Twój tekst. Bo i temat jaki poruszyłaś jest niezmiernie istotny…. dotyczy wszak najważniejszej sfery naszego życia…. relacji międzyludzkich, a jako ze jesteśmy istotami stadnymi, bez zaufania jakim obdarzamy innych, nie sposób funkcjonować w tym świecie. Szczególnie dzisiejszym …. tak bardzo skomercjalizowanym…
    Alinko poruszyłaś szeroką sferę, gdzie zastosowanie ma pojęcie zaufanie …. od relacji Rodzice – Dzieci … poprzez relacje Mąż – Żona, aż do relacji Ja – Moi znajomi i przyjaciele.
    Wszystkiego poruszyć w tej krótkiej wypowiedzi nie sposób ( a jak wiesz ja mam tendencję do obszernych wywodów ) …. a więc skupmy się na relacji Mąż – Żona i Ja – Moi znajomi i przyjaciele.
    Alinko … wiesz, ze ja na tym świecie więcej widziałem już wschodów i zachodów słońca, niż do zobaczenia mi pozostało. Moje doświadczenie mówi mi, aby być niezwykle ostrożnym w kontrolowaniu czy nasze zaufanie jakim obdarzyliśmy małżonka ( ę ) jest ulokowane we właściwym miejscu. Wszak małżeństwo to nie jest gra w karty, gdzie co jakiś czas powinniśmy mówić SPRAWDZAM ! Bo to nawet pierwsze sprawdzam może być i często bywa początkiem końca ! Wszak zaufanie to najpiękniejsza spowiedź mężczyzny przed kobietą ( i odwrotnie ) zakończona cudownym słowem PROWADŹ – podjętą w dniu ślubu …. i jeżeli po drodze jaką idziemy w życiu, są ścieżki zbaczające z głównego traktu … to sprawdzanie zawsze tylko pogarsza sytuację …. Często niewiedza może uratować związek…. a sprawdzenie i odkrycie przez nas nieakceptowanych faktów rodzi tylko niechęć … potem sztywność i opryskliwość, a w konsekwencji ból ogromny zakończony często nienawiścią ! Prawda w związku nie koniecznie powinna grać pierwsze skrzypce ! Jakże często bowiem słowo ” sprawdzam ” wypowiada ta właśnie osoba, która ma na sumieniu drobne grzeszki i w wyszukiwaniu wyimaginowanych grzechów u partnera szuka własnego rozgrzeszenia. Niekoniecznie słowo ” prawda ” jest matką chrzestną miłości.
    A teraz …. Ja i Moi znajomi i przyjaciele.
    Alinko … bez zaufania niemożliwe jest funkcjonowanie społeczeństwa. Tutaj wyznaję zasadę wyrażone przez któregoś z Twoich przyjaciół w dyskusji … ograniczone zaufanie … jak w przepisach ruchu drogowego ! Zaufa­nie jest jak skok na bun­gee. Nig­dy nie masz pełnej pew­ności, że nie ur­wie się lina. Moja kilka krotnie pękła ! I takim osobom już nigdy nie zaufam !!! Moje zaufanie okazało się mieczem obosiecznym ! Naiw­nym nie jest ten, kto ufa ludziom, lecz ten, kto nie zda­je so­bie spra­wy z ry­zyka te­go zaufania.
    Ale przecież Alinko mamy niejednokrotnie sytuacje w życiu, że są takie osoby bez których nie pot­ra­fimy żyć, którego ( ej ) nawet sama obecność tylko w polu naszego widzenia powoduje, ze świat jest piękny a życie ma sens , który nas lu­bił , dla które­go byliśmy warci wielu zachodów, który dzielił z nami ra­dość i ból, w ser­cu które­go mieliśmy za­pew­nione trwałe miej­sce. Osoby, którym ufaliśmy , którzy się o o nas niejako troszczyły, osoby u których byliśmy zaw­sze ser­decznie witani …. i powstała sytuacje, że nasze relacje z różnych powodów się ochłodziły, czasami nasze drogi się rozeszły i nam jest po prostu źle … wtedy spójrzmy we własną duszę, zapytajmy się czy my jesteśmy bez winy, czy to nie z naszej strony pierwszy kamień poleciał, prasujmy tą białą kartkę zaufanie …. wtedy nasze życie ponownie nabiera kolorów. Alinko … czyż możliwe jest życie bez osoby w naszym pobliżu, która zwróci uwagę na nasz dom jak wyjedziemy na wakacje, która nakarmi psa lub kota, gdy my będziemy w szpitalu, która pożyczy przysłowiowej soli ? ! Niemożliwe ! Bez zaufania nie ma życia we wspólnocie ! I nie bez kozery ludzie żyjący na wsi obdarzają się wielokrotnie większym zaufaniem niż ludzie miastowi ! Tylko musimy najmilsza Alinko pamiętać, ze granica pomiędzy zaufaniem a naiwnością jest bardzo cienka. A tego przeżyte doświadczenia dopiero uczą. Alinko człowiek może postąpić dziesięć ra­zy źle, po­tem raz dob­rze i ludzie z pow­ro­tem przyj­mują go do swoich serc. Ale jeśli postąpi od­wrot­nie: dziesięć ra­zy dob­rze, a po­tem raz źle, nikt już więcej mu nie zaufa.
    …. Ty mnie kiedyś jakąś rózgą przepędzisz ze swojej stronki …. tak dużo tutaj napisałem …. a wiesz Alinko dlaczego ? Ano dlatego, że dobrze się u Ciebie czuję, lubię Twoje rozważanie, z każdego tekstu czegoś się uczę i …. najważniejsze Alinko … mam ogromne zaufanie do Ciebie !!!
    Dobrej nocy Alinko życzę … snów pięknych i …. kolejnego tekstu niebawem…

    http://reduction-image.com/mpeg-creation2/temp/vkv5mnd3tck3gcgl3157gu20s1/indexweb.htm

    • ~alik pisze:

      – witaj Edwardzie… wiesz, że zawsze jesteś miłym i wyczekiwanym gościem na moich stronach , i tu i tam…. i wiesz co, jakoś sobie nie wyobrażam , że jeszcze trochę i znowu zaszyjesz się w tej swojej głuszy leśnej z dala od cywilizacji, choć z drugiej strony to może i odrobinkę zazdroszczę .. (bo czasem mam ochotę uciec przed całym tym złem, które nas otacza). no ale póki co jesteś no i bardzo dziękuję za wyczerpujący komentarz, to ja raczej się uczę od WAS komentujących, w zasadzie podaję tylko temat, a z komentarzy naprawdę da się sporo wniosków wyciągnąć i wiele nauczyć, co staram się wykorzystać…. przecież wiesz, człowiek całe życie się uczy i na błędach i na dobrych wskazówkach, a jak widzisz tych dobrych drogowskazów znacznie więcej…
      – pozdrawiam ciepluteńko, bo coś ta nasza wiosna taka spowolniona , aaaaa no i jeszcze mam dla Ciebie takie maleńkie cosik …. :)
      https://www.youtube.com/watch?v=9yT7-Fm2QiE#t=51

      • ~rogatywilk pisze:

        Pięknie dziękuję Alinko za przepiękny plik o ślicznej wiośnie … piękna muzyka, przepiękne wideo. Serdeczne dzięki …
        p.s.
        …. a mój las jest dla mnie faktycznie taką cudowną oazą spokoju, ciszy i kontaktu z Naturą.
        Niebawem wyjeżdżam na pół roku … ale Alinko do Ciebie zawsze zajrzę aby dzień dobry powiedzieć i życzyć Ci pięknych dni.

  10. ~elzbieta pisze:

    Należy ufać ludziom, przynajmniej my dorośli ufajmy innym. To nie znaczy, że mamy się oddawać „duszą i ciałem” każdemu. Ja zawsze uczyłam swoje dzieci, że obnażać się całkowicie, przed obcymi nie należy. Bo dzisiaj jesteśmy przyjaciółmi, ale za chwilę możemy stać się wrogami. A każda powierzona tajemnica może być wykorzystana w niewłaściwy sposób. Czasem osoby, które łączyła wielka przyjaźń stają się największymi wrogami. Dlaczego? Bo znają o sobie najsekretniejsze sprawy, które nigdy nie powinny być przekazywane dalej.
    Ufać mężowi także należy. Moja metoda na udany związek, pomimo upływu lat. Nie kontrolować, nie szperać, nie węszyć, nie bać się na zapas. Nie siedzieć mężowi na karku 24 godziny na dobę. Przede wszystkim mieć poczucie własnej wartości. Swoje pasje.
    Kiedy ktoś nadużyje naszego zaufania…………nigdy nie będzie tak samo jak przedtem. To już nie te same relacje. Nutka niepewności, mimo zapewnień o lojalności, zostanie na zawsze. Myślę, że dalsze wspólne życie, to tylko udawanie. Nie wiem do końca, może się mylę?
    Pozdrawiam Alik:)

    • ~alik pisze:

      — dziękuję i za te prawdziwe słowa…. masz zupełnie rację, nawet jak człowiek starały się zaufać ponownie, nigdy już nie będzie/ jest tak samo….

      • ~elzbieta pisze:

        Kiedy byłam młodą mężatką i matką spotykałam się na placach zabaw z różnymi mamami. Dzieci bawiły się w piaskownicy, a my poruszałyśmy różne tematy. Też te na temat relacji mąż/żona. Różnie kobiety traktowały swoich mężów, a zaufania do swoich, nie miała prawie żadna z nich. Z wielkim zażenowaniem słuchałam tych opowieści i w duchu dziękowałam Bogu, że nie postępuję tak jak one. Mam męża taksówkarza. Gdybym chciała go kontrolować, pewnie trafiłabym już dawno do miejsca, gdzie przebywają ludzie z wypaczoną psychiką. Prosiłam tylko męża, jako młoda mężatka, by oszczędził mi opowiadań o tym co mu się w pracy niezwykłego przytrafiło.
        Nie udowadniam tymi słowami, tego jaka ja jestem inna i wielka. Dziękuję tylko, że podejrzliwość i brak zaufania nie zawłaszczyły sobie mojego życia. Ufałam i ufam także moim dzieciom. Kiedy moja nastoletnia córka chciała jechać na koncert, mówiła mi to. Jej koleżanki zmuszone były kłamać i przez lata być niewolnicami tego kłamstwa, pilnować by prawda nie dotarła do rodziców.
        Nie zawiodłam się do dzisiaj na najbliższych, ale tracąc zaufanie, straciłabym część siebie, a żyć udając chyba byłoby mi trudno.
        Pozdrawiam Alik:)

        • ~alik pisze:

          – o mężu mam dość bolesne wspomnienia, więc nie chciałabym niczego rozdrapywać, ale z dziećmi mam dość dobry kontakt, taki przyjacielski , także na bieżąco wiem, co boli i co cieszy…
          :)

          • ~elzbieta pisze:

            To częsta sytuacja, kiedy ludzie, którzy byli z sobą bardzo blisko,kochali się, mają dzieci, stają po przeciwnych stronach życia. Najbliższe relacje łączyły ich, jakie mogą i istnieją między ludźmi, a stają się w pewnym momencie obcy. Krzywdzą. Rozumiem rozstania, ale nie rozumiem, dlaczego trzeba ranić, zostawiać po sobie palące rysy w sercu, które bolą zawsze i nigdy nie przestaną.
            Dzieci zawsze ocenią właściwie dobro drugiego człowieka. Ciesz się Alu ich miłością i przyjaźnią, bo to jest cenna rzecz. Nam rodzicom bardzo na tym zależy, by dzieci były blisko nas. Ale to wypracowuje się przez całe życie. Dałaś im to co najważniejsze, oni też to robią.
            Pozdrawiam Alu wraz z e słonecznym, morskim powietrzem Helsinek:)

    • ~rogatywilk pisze:

      Elżbieto …. niejako tak przy okazji przeczytałem Twój komentarz do tekstu Alinki i powiem, ze Twój pogląd na poruszony przez Nią temat jest tożsamy z moim … piszesz tak ..

      ” …Ufać mężowi także należy. Moja metoda na udany związek, pomimo upływu lat. Nie kontrolować, nie szperać, nie węszyć, nie bać się na zapas. Nie siedzieć mężowi na karku 24 godziny na dobę. Przede wszystkim mieć poczucie własnej wartości. Swoje pasje.” – i to jest piekne !

      Nie szperać, nie siedzieć na karku, nie bać się na zapas ! Mieć poczucie własnej wartości. Każdy z nas, w związku małżeńskim też, jest jednak odrębna osobowością, każdy powinien mieć prawo do odrobiny prywatności, nikt nie może czuć się właścicielem drugiej osoby …. trzeba mieć swoje pasje !
      Pozdrawiam serdecznie i …. przepraszam, że tak zajrzałem do twojego komentarza i pozwoliłem sobie kilka słów do niego dopisać.

  11. ~An-Ula pisze:

    Ludzie zawodzą. Najbliżsi, znajomi, tacy, o których myśleliśmy: przyjaciele. Dopóki relacje oparte są na braku szczerości – tak będzie. Najważniejsze to rodzice-dzieci. Zawsze starałam się mówić mojemu dziecku prawdę, Gdy szliśmy do dentysty, na pytanie czy będzie bolało, odpowiadałam, że będzie, ale da się wytrzymać, będę z nim. Przed szczepieniem też tak mówiłam, szczypałam w rączkę, aby określić ból. Gdy dorastał, każdą wspólną chwilę wykorzystywałam na rozmowę, jak ważna jest szczerość i zaufanie. Teraz to facet po 40-tce, mam świadomość, że nie mówi mi o wszystkim, ale to, co mówi, jest prawdą. Absolutnie mam do niego zaufanie. Ale na bliskich kiedyś przyjaciołach zawiodłam się. Prozaicznie, gdy moje dość trudne życie zaczęło mi sie układać, to ich bolała najbardziej. Zachowali się okropnie, zawiść zdominowała. Nie chcę teraz kontaktów z nimi, chociaż zabiegają. Nie ufam im, człowiek, który po wielu wspólnych latach pokaże swoją prawdziwą twarz, juz mnie nie interesuje.
    Inną sprawą jest jeszcze plecenie bzdur. Jakże często spotykam się z bajdurzeniem. Ani mi to nie imponuje, ani interesuje. Rozumiem, że prawda bywa bolesna, ale zręczniej chyba nie mówić nic, niż wymyślać bzdury, które z reguły nie trzymają się kupy. Więc jak mam ufać takiemu człowiekowi ?.

    • ~alik pisze:

      - Aniu, wracasz do wspomnień i…. chyba odczuwamy podobnie. Pamiętam chwile, gdy dosłownie z walizką i z dziećmi wyprowadziłam się z mężowskiego domu , oj, jak się wszyscy litowali, użalali, gdy się okazało, że do tego jeszcze doszedł mój nowotwór – wszyscy osiągali wprost apogeum litości.. dziś, gdy po dziesięciu latach, gdy jeszcze żyję i chyba dość dobrze daję sobie radę, zaczyna ich to boleć, ale ja już się przyzwyczaiłam do takich zachowań i na mnie to nie działa… może dawniej , ale nie dziś… oj, ale mnie poniosło….
      – takie życie…
      – pozdrawiam… :)

  12. ~Ultra pisze:

    Pewnie, że trzeba ufać ludziom najbliższym, bo jaki miałby sens przebywanie z nimi. Ale też trzeba mieć świadomość, że każdy może kiedyś zranić. I to też takie ludzkie. Pozdrawiam.

  13. Zgaga pisze:

    Otóż to! Umiar. A dzieciom trzeba tłumaczyć, że większość ludzi jest dobra, ale nie wszyscy, niestety. I uwrażliwiać na pewne sygnały.
    Czy dałabym drugą szansę bliskiej osobie, która mnie zawiodła? Nie wiem, bo mnie nic podobnego nie spotkało jeszcze… Parę znajomych natomiast straciłam, nie zawiedli mnie osobiście, ale tych, którzy byli dla mnie ważni…

    • ~alik pisze:

      – tłumaczę tym swoim dzieciom.. oczywiście mam na myśli te, które ze mną jeszcze mieszkają… no może nie tłumaczę tak dosadnie, raczej to są takie luźne rozmowy… mam nadzieję , że z dobrym skutkiem…
      :)

  14. ~junak4 pisze:

    Tak, dokładnie, postępowanie młodego człowieka nie może być identyczne, tak jak dziecko-sąsiad i dziecko-rodzic. Nie może być równe! Pozdrawiam

    • ~alik pisze:

      – Janku, młodzi żyją innym światem, ale do czasy, gdy przyjaciel podetnie rozłożone skrzydła… wówczas wracają do mądrości wpajanych przez rodziców… przerabiałam i to że swoimi dziećmi… wiesz, pewnie i mi się kiedyś wydawało, że jest tylko jedna prawda… moja… z upływem lat nieco inaczej widzimy ten świat….
      – fajnie, że wróciłeś.. :)

  15. roman pisze:

    Chciałbym ufać ludziom i wierzyć w ich dobre intencje. Jednak zgadzam się- raz stracone zaufanie trudno odbudować.

    • ~alik pisze:

      – ja chyba już tak do końca nie potrafię ponownie zaufać… gdzieś zawsze pozostaje ten żal, ta gorycz, choć niby z pozoru jest normalnie…
      - – po-ZDRÓWKA ;)

  16. ~Ultra pisze:

    Pewnie nie ma gotowej recepty na życie, na rodzaj zaufania także. Ja staram się stosować tzw. złoty środek, ale nie zawsze się udaje. Uważam, że jeśli ktoś raz zranił, to choćby potem stawał na głowie, niewielkie będzie miał szanse odbudowania zaufania.

  17. uglywriter pisze:

    Ja nawet sobie nie ufam.

  18. ~Morgana pisze:

    Witaj
    Jestem u Ciebie pierwszy raz i podoba mi się :)
    Zaufanie jest bardzo ważne w życiu człowieka, ale ileż to razy zostało ono nadszarpnięte przez innych, sponiewierane.
    Jestem rocznikiem 50 +, trochę w życiu przeszłam i szkoda, że nawet wśród bliskich tak ciężko znaleźć przyjaciela i zaufać.
    Pozdrawiam mile na udany dzień, nowy tydzień :)
    http://spacerem-przez-zycie.blogspot.com

  19. ~paczucha pisze:

    Witaj po przerwie drogi Aliku :)) Zaufanie to podstawa każdego związku. Niestety często jedna ze stron zawodzi i wówczas związek traci swój sens, jest jak pęknięte lustro, jak parasol ze złamanym drutem, niby kształtu nie zmienia, niby służy wciąż ku temu samemu, ale nie spełnia już w stu procentach swojego zadania.

  20. wieczna opiekunka pisze:

    Zaufanie do dzieci to bardzo wazna sprawa w wychowaniu, trzeba nad tym pracowac od poczatku i wszelkie pomiete kartki, bo nie wierze ze sie nie zdarzaja, prostowac ile sie da. Nie mozna po jednym bledzie dziecka wyrzucac kartki do kosza. Dzieci sie ucza tak jak my, cale zycie i maja prawo popelniac bledy a my jestesmy po to by im uswiadamiac ile krzywdy moga tym zrobic sobie i bliskim. Wazne jest tez zeby dzieci ufaly nam i tu juz musimy sie starac nie pomiac kartki.. :) mam 3 dzieci i roznie to bywalo przez lata ale teraz gdy sa dorosle wiem, ze wychowalam je dobrze. Ufamy sobie nawzajem :) bardzo ciekawy blog :) pozdrawiam cieplo autorke i czytelnikow :)
    uposledzona.blogujaca.pl

  21. Caffe pisze:

    W przypadku dzieci najlepsza jest zasada „ufaj i kontroluj”. Przynajmniej do czasu, kiedy te dzieci nie dorosną. Jak już będą duże, to zasada jest taka sama jak w przypadku przyjaciół, znajomych. Raz zburzone, trudno odbudować. Zawsze pozostaje niepokój.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>