” Boże, chroń mnie od przyjaciół, (takich przyjaciół), bo z wrogami poradzę sobie sam”

Trochę czasu minęło od mojego ostatniego postu,  tego z wierszem  ks. Twardowskiego, (  http://alina-ala.blog.pl/2016/07/11/bo-nie-ma-na-ziemi-sytuacji-bez-wyjscia/  )  ale pisząc go, nie przypuszczałam że kilka dni później, los wystawi nie na kolejną próbę, że znajdę się w sytuacji wydawałoby się bez wyjścia. Właśnie w tak trudnych chwilach, oglądając się za siebie, zobaczyłam, no właśnie-
Jak to się dziwnie w tym życiu układa. Człowiek ma przyjaciół, myśli, że może na nich polegać, że znajdą czas, by wysłuchać, może coś doradzić, czy nawet pomóc na miarę swoich możliwości, a tu pełne rozczarowanie.  Po kilku latach przyjaźni. Taki zawód. Trudno, może to ze strachu, a może zwyczajnie to wstyd, przyznać się do przyjaźni z kimś z niższego stopnia. Różnie to bywa, widać jakiś  tam powód się znalazł, mogę się tylko domyślać.
 WSZYSTKO MA SWE ZŁE I DOBRE STRONY. W tym przykrym zdarzeniu, miłą niespodzianką okazało się to że pozostali  przy mnie tacy zwykli, prości ludzie, nie muszący nikogo udawać, ani niczego udowadniać. Dzięki im za to.
  Ze wszystkiego trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski, bo życie ciągle nas uczy i ciągle zaskakuje. Zweryfikować, być może zacząć ludzi traktować z wzajemnością.  przecież ” jeżeli ktoś nie potrafi, lub nie chce wysłuchać Twoich problemów, znaczy, ze nie jest przyjacielem, tylko zapatrzonym w siebie egoistą, który jedynie wykorzystuje cię do uwolnienia swoich uporczywych myśli i lęków”. To nie moje słowa, ale świetnie mi tu pasują, jako podsumowanie.

Informacje o alik

Warto odbić się od dna, by znowu poczuć smak szczęścia, by cieszyć się życiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii takie życie... i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

39 odpowiedzi na „” Boże, chroń mnie od przyjaciół, (takich przyjaciół), bo z wrogami poradzę sobie sam”

  1. Stokrotka pisze:

    Aliczku – przede wszystkim bardzo się cieszę, że znowu jesteś obecna na swoim blogu.
    Napisałam Ci wczoraj maila – widziałaś go?
    Czekam na odpowiedź.
    :-)
    A jeśli chodzi o temat, który wyżej poruszyłaś, to prawda, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

    • ~alik pisze:

      – tak właśnie staram się postępować… usuwać ze swojego otoczenia toksycznych ludzi… dostałam niezłą lekcję, którą właśnie staram się odrobić..
      - :)

      • ~Barbara pisze:

        Robię to samo Alinko! usuwam ze swojego otoczenia toksycznych ludzi! nie cierpię narcyzów, którzy są zakochani w sobie… ignorują wszystkich dookoła, natomiast chcą, żeby im poświęcać uwagę! no cóż wielu takich chodzi po świecie! ja poznałam jednego takiego egoistę i myślę, że do końca życia mi wystarczy! Nie można takich osób nazywać przyjaciółmi, bo oni zmieniają swoich przyjaciół jak rękawiczki w myśl zasady: kto mi czapkuje, tego szanuję, jeśli jest inaczej…won z mojego podwórka!
        Świetny wpis Alinko :) cieplutko pozdrawiam i życzę miłego dnia :)

        • ~alik pisze:

          – Basiu to do tematu, a w zasadzie do Twojego komentarza dorzucę jeszcze te kilka strof, choć może nawet nie wypada nazywać to wierszem…. obie wiemy o co chodzi … ;)

          o nie – jednym takim

          oczarowałeś
          więc pokochała
          serce się rwało
          na próżno

          wyśmiałeś
          mówiłeś „żart taki”
          odkochać się było
          za późno

          odszedłeś
          czarujesz dziś inne
          te mniej naiwne
          na próżno

          sam pozostaniesz
          gdy śmierć zapuka
          będziesz żałował
          za późno

  2. Pracowałem z kolegą, który miał paskudny zwyczaj donoszenia na wszystkich. Robił to z czystej chęci zysku, podkreślając swoje kwalifikacje. Wszyscy wiedzieli o tym, ale nikt nie próbował go zdystansować. Dość szybko przekonałem się dlaczego, gdy pewnego razu, w obecności kilku pracowników (w tym mojego przyjaciela) otrzymałem od przełożonej polecenie 3-krotnego zawyżenia wartości pewnego kontraktu. Zdawałem sobie sprawę, że firma część kasy odprowadzi do swoich kieszeni, ale polecenie brzmiało jednoznacznie: „Taka jest polityka firmy. Proszę wykonać.” Oczywiście kontrola wychwyciła te i inne nieprawidłowości, ale szefowa do niczego się nie przyznała. Mojej wersji nie potwierdził nikt, nawet mój przyjaciel spuścił wzrok, i w tym momencie donosiciel wstał i głośno potwierdził wydanie mi polecenia przez szefową. Opisał całe zdarzenie, i … podkreślił swoje odmienne zdanie. Szefową zwolniono dyscyplinarnie, ja nieco awansowałem, a donosiciel nadal … donosił.
    No cóż, człowiek to jednak największa zagadka.

    • ~alik pisze:

      —tak, człowiek jest wciąż zagadką… przecież tak do końca samych siebie nie znamy, niby wiemy jak się zachowywać, ale zdarzają się przypadki, że działamy pod wpływem chwili… życie zaskakuje, czasem nawet pozytywnie… ważne, by wyciągnąć odpowiednie wnioski… no ale sam powiedz, czy to źle, że nauczono mnie, by ufać ludziom ?
      - pozdrawiam Andrzeju

  3. ~An-Ula pisze:

    Nie pisz, że jesteś z niższego stopnia. Wartość człowieka, to nie eksponowane stanowiska czy obfite konta. Tylko głupcy tak myślą, a właściwie w ogóle nie myślą.
    I ja kiedyś zawiodłam się na bardzo bliskiej”przyjaciółce”. Cóż, życie. Zawiść, intrygi. Gdy kolejny raz podczas spotkania rzuciła się na mnie z uściskami, delikatnie odsunęłam. Chyba zrozumiała, chociaż nic nie powiedziałam. Przestała dla mnie istnieć. Nabrałam dystansu do ludzi. Co nie zabije – to wzmocni. Może lepiej, że teraz, niż miałabyś tkwić w przekonaniu, że masz przyjaciela. Nie ma co żałować takiej znajomości. Dasz radę, głowa do góry :)

    • ~alik pisze:

      — no , ale jeżeli KTOŚ podkreślał, że ten znajomy, czy znajoma ma takie a takie studia, a ten takie stanowisko zajmuje, to ja czułam się coraz mniejsza.. w zasadzie „wszystko jest po coś”… trzeba dostać po tyłku, by zrozumieć…. nie muszę udowadniać jaka jestem mądra… po prostu jestem sobą taką trochę dziecinnie naiwną i trochę szaloną, ale sobą… … trudno, jeżeli ktoś się mnie takiej wstydzi … droga wolna
      – pozdrawiam Aniu :)

  4. ~tatul pisze:

    Może zbyt wcześnie nazwałaś go przyjacielem Alu?
    Często tak bywa, bo jesteśmy bardzo różni i zdolni do wszystkiego.
    Ważne że wyciągasz wnioski i weryfikujesz tych, co przy Tobie
    Pozdrowionka

  5. ~elżbieta pisze:

    Miło, że znowu można przeczytać Twój kolejny wartościowy i mądry teksat. Podobnie jak Ty, w okresie letnim, mało piszę. Praca, a w tym roku jeszcze remont, wyłączyły mnie z pracy twórczej, pisania postów i zamieszczania ich na blogu. Wróciłyśmy razem.
    Wiele osób z rodziny, znajomych, a nawet moje dzieci, dziwią się, że nie mam nikogo kto byłby dla mnie przyjacielem, kogo mogłabym uważać za swojego przyjaciela. Zdecydowanie muszę przyznać z przykrością, że nie ma obok mnie takiej osoby, oczywiście spoza kręgu rodziny, obcej. Największymi przyjaciółmi, którzy mnie rozumieją, zawsze gotowymi pomóc są moi najbliżsi: mąż i dzieci. Wśród obcych nikogo, nigdy nie uważałam za przyjaciela. Zawsze jakiś czyn, postępek, przekreślał dalsze trwanie znajomości i budowanie czegoś co w dalszym czasie zasługiwałoby na miano przyjaźni. Owszem znajomi, koledzy z pracy, sąsiedzi i poprawne relacje z nimi, istnieją. Nie jestem odizolowanym od otoczenia sobkiem. Rozmawiam, pomagam, spotykam się ale są to relacje typowo ludzkie, bez zobowiązań i oczekiwań na sprawdzenie się w miarę jak taka potrzeba zaistnieje. Kiedy potrzebuje pomocy, jakiejkolwiek, zwracam się do najbliższych i wiem, że ją otrzymam zawsze, na miarę ich możliwości. Przyjaźnie istnieją, z reguły, tylko w deklaracjach. Kiedy przychodzi moment, że powinny się potwierdzić w działaniu, kiedy druga osoba jest w potrzebie, pryska bajka jaką jest przyjaźń. Zostaje rozczarowanie i żal.
    Pozdrawiam Alu serdecznie i życzę prawdziwych przyjaciół na Twojej drodze.

    • ~alik pisze:

      – prawdziwych przyjaciół, jak i prawdziwych cyganów, pewnie już nie ma.. pozostała tylko głupia dziecinna naiwność… niby człowiek dorosły, a dał się nabrać… i pewnie życie jeszcze nie raz zaskoczy, niekoniecznie w dziedzinie przyjaźni… po prostu lubi płatać nam figle…
      – pozdrawiam Elu … :)

  6. ~Iwona Zmyślona pisze:

    Wielka szkoda, że tak enigmatycznie opisałaś sprawę, w której liczyłaś na pomoc, a spotkał Cię zawód. Nie wszyscy radzimy sobie z trudnościami, a i to jak to robimy zależy od stopnia złożoności problemu. Dobrze jest, że sama jesteś osobą, która potrafi sobie zjednywać ludzi, bo to gwarantuje, że czy zwyczajni czy uważani za przyjaciół, zawsze znajdą się tacy którzy wysłuchają. Pozdrawiam i życzę rozwiązania kłopotu.

    • ~alik pisze:

      – nie wnikając w szczegóły ( chcąc oszczędzić przykrości danej osobie)…. życie zaskakuje w najmniej oczekiwanych momentach…. przyjaciół wybieramy sobie sami, jak widać nie zawsze te wybory bywają trafione…
      - miłego dnia :)

  7. ~Clara pisze:

    Myślę, że bez względu na wiek gdy zawiedzie nas przyjaciel czujemy się z tym źle. To zwykle trudne chwile weryfikują ludzi, którzy są wokół Ciebie. Niestety czasem zdarza się, że ten na którego liczyliśmy najbardziej zawodzi. Ludzie są tylko ludźmi. Oby tych zwykłych znajomych, którzy zamieniają się w przyjaciół było przy Tobie jak najwięcej!

    pozdrawiam serdecznie

    Clara

  8. ~junak pisze:

    Każdy człowiek ma inne spojrzenie na świat dlatego dla pierwszego przyjaźń może wciąż trwać, a dla drugiego owa przyjaźń osiągnęła z jakiegoś powodu swój kres. Pozdrawiam

  9. Witaj!

    Ostatnio miałem sytuację na odwrót, to ja musiałem przemyśleć pewne sprawy, poukładać je sobie w głowie, by w końcu przekazać pewnej ważnej osobie, że te sprawy nie zaważą jednak na naszej znajomości. Czas pokaże pewnie w jakim kierunku się wszystko może potoczyć, ale na razie jest wszystko na dość pozytywnej drodze znów.

    Jak to śpiewał pan Stuhr: ,,Czasami człowiek musi, inaczej się udusi”. :) Tak jak w moim wierszu, czasem trzeba zmiany, odrzucenia garnituru w kąt i zabawy przez parę godzin.

    Dzięki za wizytę u mnie.

    Pozdrawiam!

  10. ~alik pisze:

    - zacznijmy od końca, czyli od Twoich wierszy… przyznam, ze wciągają i zmuszają do pewnych refleksji… warto… no a co to tego, opisanego tu przypadku, cóż.. odwrotu nie ma, bo ileż razy można…
    – pozdrawiam i dzięki…. życzę, by Tobie te „klocki” poukładały się w jedną całość…

  11. ~paczucha pisze:

    Ja liczę tylko na siebie. Trudno się wówczas rozczarować. Uścisków moc :)

  12. Dzięki wielkie za miłe słowa odnośnie moich wierszy. :) Choć od razu zaznaczam, że zajęło mi nieco czasu, by dojść do miejsca w którym jestem jeśli o pisanie chodzi, a i tak jeszcze nie zawsze jestem w pełni zadowolony ze wszystkich moich tekstów.

    Pozdrawiam!

    • ~alik pisze:

      – nie zawsze wszystko nam wychodzi tak jak byśmy chcieli, ale przecież, praktyka czyni mistrza…. czy ja jestem zadowolona ze swoich wierszy, wiesz, nigdy się nad tym specjalnie nie zastanawiałam, ot piszę, kiedy czuję taką potrzebę i tyle….
      - :)

  13. Jakby co podaję też namiar na mój drugi blog, można rzec podstawowy. :)

    Pozdrawiam!

    Kapitan Baryłka-Mozaika Rzeczywistości.

  14. ~Ula pisze:

    Przyjaciół poznaję w sytuacjach, kiedy ja potrzebuję pomocy, a nie wtedy, gdy ktoś coś chce ode mnie.
    Piszesz, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Ja bym powiedziała, że cokolwiek w życiu się stanie, to życie toczy się dalej. Nie raz czas goi rany, ale są tragedie, które nigdy się nie zabliźnią. Pozdrawiam.Ula.

    • ~alik pisze:

      - w przyjaźni jak i w życiu, są wzloty i upadki, ważne, by po tych upadkach podnieść się i wyciągnąć odpowiednie wnioski na przyszłość…. fakt, że zawiedzie ktoś, na kogo można liczyć (wydawało się tylko), nie musi oznaczać, że zaczynamy nienawidzić innych, choć na początku tak myślimy… powoli, choć to trudne usuwamy takich ludzi ze swojego otoczenia, jesteśmy wolni, więc nie dajmy się zniewolić innym…

  15. :) Miło, że w tym wierszu moim można jakieś przesłanie uniwersalne znaleźć.

    W sumie tego wlepiania wierszy na blogi mam już z 5 lat. A rok to w nowym miejscu. :)

    Zajrzę w wolnej chwili, poczytam Twoje wiersze.

    Pozdrawiam!

  16. ~roman pisze:

    Jest takie przysłowie: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. I jak tu nie wierzyć w te ludowe porzekadła? Ktoś, kto tak pięknie i mądrze pisze jak Ty zdecydowanie jest z bardzo wysokiego stopnia. Pozdrawiam ciepło :)

  17. ~annajulia.blog. onet.pl pisze:

    Z tą przyjażnią to trudna sprawa. Ja w tej kwestii jestem niezwykle ostrożna. Na ogół liczę na siebie, więc i zawód mnie nie spotyka. Nie wiem, czy moich znajomych mogę nazwać przyjaciółmi, czy oni mnie mogą nazwać przyjaciółką. Nie odmówię pomocy, jeśli pomóc mogę, wysłucham uważnie żalów, proszona – wyrażę swoją opinię, coś poradzę, ale czy to przyjażń?…
    Ale się rozgadałam, a tak w ogóle to dzień dobry. Trafiłam tu przez przypadek, a że temat mi bliski, to tak jakoś poleciało :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    • ~alik pisze:

      – fakt, oceniając już teraz tak bez emocji, zastanawiam się, czy to była kilkuletnia przyjaźń, czy tylko mi się tak wydawało, a z drugiej strony to tylko taka gra, a raczej rewanż, za porażki życiowe, żal tylko, że w tę grę wciągnięto moją rodzinę- dzieci … )

  18. Ola pisze:

    Oj, przykro mi bardzo, że przyjaciel zawiódł. Pisałaś, że może ze strachu? Strach czasem paraliżuje bliskie nam osoby, ale jednak zawsze jest do pokonania. Niedawno umarł tato mojej przyjaciółki. Był stanowczo za młody na umieranie. I pierwsze co do mnie przyszło (po tym jak zimny pot oblał moje ciało i zrobiło mi się po ludzku bardzo przykro) to był właśnie strach. Co powiedzieć w obliczu takiej straty. Jak spojrzeć w oczy, jak się zachować? Ale pokonałam to paraliżujące uczucie, bo przecież właśnie teraz przyjaciółka moja potrzebuje wsparcia i nie ważne czy to będzie wsparcie na najwyższym poziomie czy bardzo nieudolne. Ważne, że będzie.

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie w barwach jesieni.

    • ~alik pisze:

      – no właśnie, zawiodłam się, a może po prostu liczyłam na zbyt wiele, trudno, życie toczy się dalej, po prostu są na tej planecie ludzie, dla których liczy się tylko własne uwielbienie…
      – dzięki Oluś… pozdrawiam…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>